Sobota 26 maja 2018 r. 146 dzień roku 19:32 Polish English German Russian Ukrainian BY LT
BDG Consulting Strefa Klienta
Kalendarz Prawników
BDG Consulting



Szef wszystkowiedzacy

2006-01-16 Joanna Inorowicz

Wielki Brat zagościł wszędzie: w centrach handlowych, windach, na ulicach. Niekiedy pojawia się i w firmach, ale czy zgodnie z prawem?

W niektórych przedsiębiorstwach szef za pośrednictwem kamer rozmieszczonych w całym zakładzie sprawdza, czym akurat zajmują się podwładni - pilnie pracują nad nowym projektem czy może flirtują na czacie z osobą o nicku barbie_22.

- W poprzedniej siedzibie mieliśmy kamery. Był to pewien sposób na dyscyplinowanie pracowników. Jednak system z nagraniami na kasety wideo zabierał za dużo czasu, więc zastanawiam się nad wprowadzeniem w nowej siedzibie monitoringu online, czyli możliwości oglądania obrazu z kamer na żywo za pomocą internetu. Kilku znajomych, głównie ci, których firmy mają oddziały, poleca mi takie rozwiązanie - mówi Bogumiła Ulanowska, szefowa produkującej odzież ochronną firmy Omni Modo z Nowej Soli.

Na obu końcach kija

Dla szefów zalety monitoringu są oczywiste - pracownik będzie wydajniej pracował, mniej czasu spędzi na wyszukiwaniu w internecie tanich wakacji, nie będzie godzinami rozmawiał przez telefon ze znajomymi. Każdy kij ma jednak dwa końce. Jeśli podwładny uzna filmowanie go czy przeszukiwanie skrzynki e-mailowej bez jego zgody za naruszenie dóbr osobistych, to może pozwać pracodawcę przed sąd.

Bezprawne jest też korzystanie z wariografu (wykrywacza kłamstw). Narusza to dobra osobiste badanego, a w szczególności jego wolność i sferę życia prywatnego. I nie zmienia tego nawet zgoda pracownika na takie badanie, głównie ze względu na jego charakter i brak usprawiedliwionego interesu pracodawcy. Zresztą wszelkie nadzwyczajne kontrole czy monitoring pracowników, jeśli nie są rzetelnie uzasadnione, mogą być traktowane jako mobbing, przez co naruszają art. 943 kodeksu pracy.

- Osoba decydująca o wprowadzeniu monitoringu odpowiada za to, by nagrania nie dostały się w niepowołane ręce. Jeżeli uzyska z nagrań informacje, dotyczące prywatnych spraw pracownika, ten może - razem z prawnikiem - przysporzyć firmie sporych problemów - ostrzega Jacek Giermek z Instytutu Bezpieczeństwa Biznesu (IBB).

Są wyjątki

Oczywiście, pracodawca ma prawo kontrolować przebieg pracy, jej efekty i sposób wykonywania przez pracownika obowiązków, wynikających ze stosunku pracy. Monitoring nie może jednak przybierać formy zakazanej lub sprzecznej z przepisami - nie wolno choćby podsłuchiwać czy obserwować przez kamery pracowników w pomieszczeniach, w których powinno się przestrzegać prywatności, np. w szatniach. Jest jednak wyjątek od ogólnych zasad.

- Pracodawca może zastosować monitoring bez indywidualnej zgody pracowników, jeśli jest w stanie udowodnić, że zgromadzone w ten sposób informacje ich dotyczące są konieczne dla osiągnięcia usprawiedliwionych z punktu widzenia prawa celów, a zastosowanie monitoringu to jedyny sposób ich osiągnięcia - wyjaśnia Piotr Karczewski z BDG Consulting.

W szczecińskiej firmie Sonion, produkującej elementy do aparatów słuchowych, pracowników się nie nagrywa i nie sprawdza ich skrzynek e-mailowych.

- Mamy zaufanie do pracowników, a polityka firmy jest otwarta, więc takie zabezpieczenia nie są potrzebne - wyjaśnia Małgorzata Głębocka, dyrektor HR w Sonionie.

Warto ustalić zasady

Właśnie brak zaufania do pracowników to jeden z powodów instalowania systemów monitorujących. Inne to brak czasu i sił, by zmierzyć się z problemami przy pomocy mniej kontrowersyjnych, a też skutecznych rozwiązań czy źle zorganizowany system nadzoru i kontroli.

- Szef małej firmy podejrzewa, że ktoś szpera w jego komputerze i szafie z dokumentami. Jak ma to sprawdzić? Może zainstalować kamery, najlepiej ukryte - mówi Jacek Giermek z IBB.

Przekonuje jednak, że muszą obowiązywać jasne zasady.

- Dla atmosfery w firmie nie ma nic gorszego niż moment, gdy pracownicy dowiadują się, że od roku czy dwóch szef podgląda ich przez kamery. Dlatego zalecam uprzedzenie o możliwości takiej kontroli. Jeśli jest jawna, to obie strony są w lepszej sytuacji - uważa Jacek Giermek.

Warto też pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze, stosowane środki muszą być odpowiednie do celu i możliwie jak najmniej ingerować w życie pracowników. Po drugie, pracownicy powinni wiedzieć, jakiej kontroli mogą być poddawani i w jakim zakresie mogą używać urządzeń firmy -komputera czy telefonu - do prywatnych potrzeb.

Okiem eksperta

Rośnie stres, a nie wydajność

- Pracownik, który ma świadomość, że pracodawca go kontroluje - za pomocą kamer czy programów komputerowych - czuje się z tym fatalnie. Takie kontrole mogą zwiększyć poziom stresu, popsuć atmosferę, nawet zwiększyć liczbę popełnianych błędów. Jeśli zaś pracownik nie wie, że jest monitorowany, to jest to nieetyczne ze strony pracodawcy. Szczególnie źle będą czuć się pracownicy firm, w których wprowadzany jest monitoring - mogą to uznać nawet za pogwałcenie ich dóbr osobistych, na granicy mobbingu. Pracują osiem godzin dziennie, ale przecież w tym czasie piją herbatę, czyszczą nos, czasem się podrapią.

Inaczej jest z pracownikami przychodzącymi do firmy, w której monitoring już działa. Najczęściej wyrażają na to zgodę, podpisując umowę o pracę. Szok jest wtedy mniejszy. Co ważne - żadne badania nie wykazały, żeby założenie kamer czy innych tego typu urządzeń zwiększało wydajność pracy.

Dagmara Zielińska
psycholog i trener w firmie AG Test HR


Źródło:
Puls Biznesu Archiwum Pulsu Biznesu
wyd. 2014 str. 22


© Copyright 2003-2013 BDG Consulting
ul. Gwiaździsta 7A lok. 8, 01-651 Warszawa

tel.: +48 22 827 91 96, +48 22 827 93 96
mob.: +48 694 487 667, +48 694 487 668
fax +48 22 827 41 32